Samael zgodnie z moimi przewidywaniami zabrzmiał znacznie lepiej z repertuarem z "Passage" niż z "Ceremony of Opposites". Pierwsza część gigu, czyli 11 utworów z "Passage" była znakomita, wszystko hulało jak w zegarku. Po krótkiej przerwie poleciały kawałki z przekroju całej kariery. Trochę się tą drugą połową występu Szwajcarów znudziłem - nie znam prawie w ogóle albumów po "Eternal" - każdy z nich przesłuchałem góra 1-2 razy i raczej niewiele z tego pamiętam. Poleciało też kilka staroci sprzed epoki plastiku w Samael: "Son of Earth", Baphomet's Throne", "...until the Chaos" czy szlagierowy "Into the Pentagram". Usłyszeć te starsze numery na żywo było miło, ale wiadomo, że to już nie to

Xytras podskakiwał jak na trampolinie, Geralt zagrzewał publiczność na ile mógł.
Generalnie występ spoko, ale nie sądzę, żebym się skusił po raz trzeci na zobaczenie Samael na żywo. No chyba, że pojawi się szansa na zobaczenie ich pod szyldem W.A.R. z utworami z dwóch pierwszych pełniaków i z "tradycyjnym" instrumentarium - wtedy rozważę zobaczenie ich kolejny raz.
P.s. Diabolical całkiem spoko, ale to nie bardzo moje klimaty. Jednak obejrzałem całość, bo mnie nie wkurwiali, a poza tym jak już wlazło się w tłum, to było ciężko wyjść w trakcie występu. Jeden ze Szwedów popisywał się komunikatywną znajomością języka polskiego.