Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4089
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Otóż to. To jest po prostu bardzo dobra płyta. Ale rewolucyjną bym jej nie nazwał.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.

Tagi:
Awatar użytkownika
kyu
Fallen Angel Of Doom
Posty: 329
Rejestracja: 5 lat temu
Lokalizacja: bory tucholskie

kyu

Szykują się dwa koncerty w PL w kwietniu:

Obrazek
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4089
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Ja myślę o Warszawie. ;-) Zobaczymy.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 4864
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY

deathwhore pisze: rok temu Bardziej pedalskie jest przejmowanie się tym, co jest pedalskie. Daj buziaka!
Tobie mogę nawet siusiaka! Jestem tak heteroseksualny, że nawet gardzę kobietami, bo one lubią chuje, a to pedalskie!

Wracając jednak do płyty - też pedalskiej - to po zakupie ekspresu do kawy stwierdzam, że przy podwójnym espresso dobrze ta muzyka wchodzi. Jako tło dla tego napoju sprawdza się. Te momenty, kiedy udają, że wrócili na scenę po 50 latach od premiery pierwszej płyty, gdy panowało lsd, marihuana oraz dzieci kwiaty ( te ostatnie ponoć stworzyło KGB, jeśli wierzyć jakiemuś emerytowanemu oficerowi tej formacji, który uciekł na Zachód) są delikatne i przepełnione melancholią w sam raz pasującą do jesiennej aury za oknem. Tylko, że w całokształcie ani to progrok, ani death metal, ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Belzebóbr
Tormentor
Posty: 1355
Rejestracja: 8 lat temu

Belzebóbr

Spasła się ich muzyka w elementy insze od dm tak jak Paweł się spasł. Takoż chujowe i zbędne te nie dm cudactwa jako zbędny i obrzydliwy jest tłuszcz ludzki.

Trochę przesadzam, ale tylko trochę. Są świetne momenty, ale generalnie to myślę, że im się coś jednak odkleiło w sferze kreacji i mi się nie chce im dalej kibicować. Jak chcą grać dla siebie to niech grają, mogą nawet dla pedałów udających metalów skoro o tym marzą :)
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4089
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Ta fiksacja na punkcie fiutów i pedałów jest zastanawiająca.
Ilekroć jest coś nieakceptowalnego, niezrozumiałego, innego - naczelny argument pedalaskie. ;-)

Ja też mam takie marzenia? Ciekawe.

Tak z ciekawości, a jak przestaje wam się podobać np. film, książka to też są z automatu pedalskie? A batoniki? Piwo?
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Belzebóbr
Tormentor
Posty: 1355
Rejestracja: 8 lat temu

Belzebóbr

Tak. Batoniki z definicji są pedalskie, chyba, że są dla supramenów z siłowni.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17820
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Przeczytałem po tygodniu czy tam dwóch, co tu wypisujecie i tak sobie myślę, że nie zauważyliście chyba co niektórzy, że Blood Incantation od 2015 roku gra atmosferyczny death metal typu The Chasm, który w pewnych aspektach bliższy jest blackmetalowi, niż deathowi. Jeśli to jest gatunek będący przeciwieństwem ambientu typu berlin school, będącego przecież jedną z ważniejszych inspiracji czołowych muzyków drugiej fali bm, to - mam wrażenie - nie zaczailiście nigdy granka chłopców z Denver, Kolorado. Post Vortexa odbieram właśnie jako zwyczajne niezrozumienie tego, co oni grali zawsze i dalej grają.

Od Nile do Popol Vuh jest znacznie bliżej, niż by się na pierwszy rzut ucha mogło wydawać, a Blood Incantation to zawsze było granko raczej łagodne i płynące na taki właśnie ambientowy sposób, czy to były podróże przez wymiary w prędkościach nadświetlnych z pierwszej epki, czy buzująca magma rodzących się planetek z debiutu, czy pierwszy kontakt małp z kosmicznymi architektami z dwójeczki. To zawsze była taka podróż w głąb człowieczeństwa skrytego w sekwencjach kodu DNA, do człowieczych prapoczątków w czasach, kiedy życie jeszcze nie istniało i pewnych istotnych przystanków między punktem teraźniejszości i punktem pradziejowego, mitycznego początku w nicości. I dokładnie to samo proponuje w wielu ze swoich najbardziej proroczych odsłon berlin school od 55 lat.

Tutaj nawiążę do komentarza kolegi Vexia, który się zraził rzekomo po jednym riffie zajebanym z Altars of Madness. Jak byłem w gimnazjum, to nie słuchałem Kata, bo usłyszałem kilka piosenek i rozpoznałem jeden riff Iron Maiden, jeden riff Metalliki i uznałem, że pewnie oni wszystko ukradli i po co słuchać. I tak parę lat olewałem Kata, aż jednak posłuchałem i się okazało, że to najlepszy polski zespół metalowy.

Owszem, oni sobie zajebali kilka riffów na krzyż z Morbid Angel, ale jednak stworzyli z tego coś całkowicie własnego, nawet je co wydawnictwo przypominają i co dziwaczne, udało im się te riffy Morbid Angel zagrać tak, jakby były ich własne i dziś są ich riffami, a ich riffowanko trudno pomylić z kimkolwiek innym nie tylko na scenie deathmetalowej, ale na scenie muzycznej.

PS. Cały czas nie słyszałem The Message, ale Stargate z 5 razy na pewno i tam Pink Floyd nie ma ;)

PS 2. Podobno Mike Portnoy z Dream Theater stwierdził, że album łączy ze sobą brutalność Opeth (!!!) z pięknem Pink Floyd.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 3387
Rejestracja: 7 lat temu

kurz

Up.
Ładnie i rzeczowo napisane.
Rzecz nie w tym co i jak (chociaż to mniej) grają, tylko co tym graniem wywołują u słuchacza. Z tego co czytam w sieci, to raczej ludzie się zachwycają. Mnie się to nie klei całościowo, co ciekawe z każdym odsłuchem to wrażenie odklejenia poszczególnych fragmentów od siebie się potęgowało. Jakbym sobie słodko drzemał w bujanym fotelu w czerwcowe popołudnie i nagle nadlatywał skurwiały, upierdliwy komar i niszczył wszystko. Poza tym czysty wokal gościa nie robi mi, jest miękki, brak mu charyzmy.
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 5768
Rejestracja: 8 lat temu

pit

yog pisze: rok temu PS 2. Podobno Mike Portnoy z Dream Theater stwierdził, że album łączy ze sobą brutalność Opeth (!!!) z pięknem Pink Floyd.
Nie wiem czy to dobrze kiedy ten oszust i beztalencie wypowiada się w pozytywny sposób na temat jakiegoś zespołu.

Kurzowi radzą odpuścić, a na odtrutkę odpalić sobie Nothingface lub The Outer Limits.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 3387
Rejestracja: 7 lat temu

kurz

Wiem co mi siedziało w głowie, death który szuka i znajduje. Crimson - Edge Of Sanity
Dawn Of Dreams - Pan.Thy.Monium
Elements - Atheist
The Sound of Perseverance - Death
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17820
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Z tych płyt jakąś faktycznie szukającą, to jest Pan.Thy.Monium może, reszta to to samo, co było wcześniej i szukające w tym samym kierunku, tylko jeszcze troszkę bardziej miękkie. Tak jak i nowe Blood Incantation zresztą przesadnie się nie różni od ostatniej epki.

Wczoraj posłuchałem nowego Blood Incantation z 10 razy i niestety poza pierwszym, może drugim odsłuchem, nie zauważam, żeby tam te przejścia się nie kleiły. Może przy pierwszym było lekkie zdziwienie, ale im głębiej w las, tym są one bardziej oczywiste i na miejscu, a album płynie, moim zdaniem, rewelacyjnie.

Produkcja z jednej strony fajna, ale z drugiej chyba nawet zbyt krystaliczna, pasuje to do tych fragmentów progowych, ale death metal na tym nieco stracił, choć raczej ciężko by było połączyć starą produkcję deathowych fragmentów z nową tych rockowych, skoro, jak pisał defciu sekcja przy tym progu jedzie death metal. Niestety wzięli typa, który produkował np. Crypt Sermon, gdzie produkcja Arthura Rizka jest dla mnie nieznośna. Tutaj aż tak źle nie jest, bo szczerze mówiąc zauważyłem, że coś mi nie gra dopiero, jak sprawdziłem kto produkował. Ten aspekt mi się już nie podobał już na Luminescent Bridge i niestety po części spowodował, że muzyka Blood Incantation zcynicowaciała. Szczęśliwie kompozycje są jak dla mnie znacznie ciekawsze tutaj, niż na tej epce. Może dalej to nagrywane na analogach, może tym razem tak perfekcyjnych, że brzmią niczym idealna cyfra, ale gdzieś część tego analogowego czaru prysła.

W drugiej tabliczce strony B faktycznie wchodzi pinkflojdowanko na pełnej, z wokalem w pakiecie.

Będzie dziś pewnie słuchane cały dzień.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1909
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask

yog pisze: rok temu wzięli typa, który produkował np. Crypt Sermon, gdzie produkcja Arthura Rizka jest dla mnie nieznośna. Tutaj aż tak źle nie jest, bo szczerze mówiąc zauważyłem, że coś mi nie gra dopiero, jak sprawdziłem kto produkował.
Płyty BI nie słyszałem bo akurat ta stylistyka to nie do końca mój klimat więc mi się nie spieszy... ale np jeśli chodzi o dwa inne tegoroczne strzały to dla mnie koleś spisał się tu wybornie - mam na myśli Black Curse Burning in Celestial Poison i Spectral Voice Sparagmos.
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
____Face the consequence alone
____With honour - valour - pride
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4368
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

No z tym Crypt Sermon to też wg mnie przesada, bo ich brzmienie idealnie mi pasuje do muzyki, którą grają. A i też trochę po powyższym widać uprzedzenie dla samego uprzedzenia ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17820
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Moim zdaniem właśnie brzmienie charakterystyczne dla Dark Descent totalnie tam nie pasuje i powoduje, że chociaż muza jest w porządku, to mi się zupełnie nie chce słuchać tej kapeli. Jest zbyt plastikowe i wygładzone dla grania w stylu Candlemass. Nie wpisuje się to zupełnie w tematykę i gra obok niej, a w zasadzie nie obok, a przeciwko. To brzmienie odziera dla mnie muzykę z wiarygodności.

PS. Knockoutowych przygód ciąg dalszy...

Obrazek
Destroy their modern metal and bang your fucking head