Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6189
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

Heresiarch

Wędrowycz

Obrazek Obrazek Nowa Zelandia, death metal/war metal/black metal. Krótki opis by wystarczył jako wyznacznik. Układ gatunków względem proporcji w zawartości muzycznej również. Zespół, który lubię i szanuję, aczkolwiek nie uważam go za jednego z najlepszych w swoich ramach. Mimo wszystko sądzę, że panowie mają możliwości i nie raz już mieli przebłyski zajebistości, stąd z uwagą śledzę ich poczynania począwszy od epki "Hammer of Intransigence", którą lata temu nabyłem drogą kupna.

Sądziłem, że temat o nich już jest, a jednak się myliłem. Chcąc napisać o najnowszym albumie słów kilka postanowiłem go zatem naprędce założyć. Mimo usilnych prób nie udało mi się dokleić składu ani też dyskografii, więc przy okazji może się uda albo ktoś inny uzupełni.

Dziś w ramach nadrabiania zaległości poleciało tegoroczne "Edifice". Niecałe 42 minuty, choć wydawało mi się jakby trwał dłużej, być może nieco się ciągnął. Zasadniczo tym razem zdecydowanie najwięcej tu death metalu, w nieco zgruzowanej i dusznej wersji. Choć są momenty kiedy nabierają tempa, to przez większość czasu trwania mamy średnią i wolną, wręcz walcowatą motorykę. Brzmienie czyste i dość masywne. Jest ciężko, choć dużo tu klimatu, momentami też są melodyjniejsze zagrywki, ale bez cukierkowatości. Okładka zwiastuje zagładę i poniekąd jest, ale daleko tu do wojennej machiny znanej z poprzedniego pełniaka "Death Ordinance". Jest dobrze, ale jednak odczułem niedosyt. Napewno wrócę za jakiś czas zrewidować swoje odczucia, ale ponownie panowie powrócili do stabilnego odpowiedniego poziomu, ale nie wzbili się na swoje wyżyny. Osobiście liczyłem na więcej.
Odium Humani Generis

Tagi:
Awatar użytkownika
Jakub
Master Of Reality
Posty: 241
Rejestracja: 4 lata temu

Jakub

Death Ordinance to bardzo, ale to bardzo udana plyta. Oczywiście, to war metal jakim go Bozia stworzyła, ale należy wspomnieć, że Heresiarch poszedł do sprawy w sposób przemyślany, wyciągając z gatunku ile się da.

Mark IV i okopy z okładki w połączeniu z wojnennym sznytem muzyki, tworzą bardzo dobry klimat I wojny światowej. Na zakończenie pojawia się nawet moment zadumy nad wszystkimi ofiarami tych straszliwych wydarzeń, w postać podniosło-smutnego riffu kończącego Desert of Ash.

Tak jak złożyłem broń przed Gesundrianem, tak nie mogłem przejść obojętnie obok debiutu Heresiarch. Można tę płytę uznać niejako kontynuacją tego, co nagrali ich rodacy z Diocletian w 2015 roku.