Vordven.Tak się kiedyś grało BM, teraz już niekoniecznie, ale pewnie starszym ludziom się to podoba. I tak sobie myślałem, słuchając tej płyty w autobusie, że jakiś ktoś zajmujący się naukowo kulturą, mógłby pokusić się o napisanie pracy na temat związków średniowiecznego myślenia z black metalem. Od jaskrawego podziału na dobro i zło, które być może tak przyciąga do tej muzyki w czasach "płynnej rzeczywistości" ( i co z tego, że zło jest dobre, a dobro złe ? ), przez posługiwanie się symboliką i wykorzystywanie średniowiecznego bestiariusza, po nawiązania muzyczne, np. imitowanie fletu prostego klawiszami, co słychać na tej płycie. A kiedy Frost drze się na najlepszej płycie swojego zespołu "In to the mighty forest !", pewnie nawet nie wie, że opozycję natura - kultura "wynaleziono" właśnie w tej epoce, a dziś blackmetalowy outsider uciekający przed ludźmi do lasu żeby celebrować swoje "nadczłowieczeństwo", przypomina nieco mnicha - pustelnika. Black metal nie jest "średniowieczny", ale sądzę, że dałoby się obronić tezę o tym, że garściami czerpie z umysłowości tej epoki.
Kawał dobrego war metalu, ale okładka tak spierdolona że ta do nowego Morbid Angel wydaje się przy tym bardzo spoko. Mogliby dać sobie wszyscy siana z tymi okładkami w programach graficznych i robić tradycyjnie rysowane/malowane okładki, ewentualnie jakieś zdjęcia tam umieszczać, a nie takie byle co.
Ryszard pisze: ↑7 lat temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Trochę muzyki dawnej. Polubiłem ją słuchając radiowej dwójki w mojej pierwszej pracy, gdzie miałem pokój własny z domofonem, mogłem cały dzień pić kawę, czytać "Frondę" i "Kronosa" oraz słuchać audycji Magdaleny Łoś. Tak poznałem Jordiego Savalla i jego zespół Hesperion XXI. To dwupłytowe wydanie poświęcone jest, na co wskazuje okładka i tytuł, historii narodowej bohaterki Francji. Muzyka jesiennego średniowiecza miesza się tu z narracją ( po francusku co prawda, ale w książce dodane jest angielskie tłumaczenie ), skutkiem czego powstaje ni to teatr, ni koncert, coś na kształt misterium o życiu tej żabyjedzącej heroiny, która będąc bohaterem katolików, miała u swojego boku bohatera satanistów, Gillesa de Rais i wcale o tym nie wiedziała. Zajebisty kawał muzy, ale to tzw. Muzyka poważna", więc ostrzegam - na antypodach tego, czego zazwyczaj słuchamy, nawet jeśli od czasu do czasu jest to elektronika z wyższej półki lub, hahaha !, Nightwish, którego zmuszony byłem słuchać na wczorajszej domówce, za co niewątpliwie należy mi się jakaś rekompensata. I muzyka Savalla jest nią nawet z naddatkiem. Polecam jeszcze to. Ciary na plecach:
Ryszard pisze: ↑7 lat temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Najlepszy Mięson ? Moim zdaniem ta płyta nadal się broni, mimo tego, że po raz pierwszy usłyszałem ją w 1998 roku i od tego czasu bardzo zmienił się mój muzyczny gust.
Ryszard pisze: ↑7 lat temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha