
Dla własnej przyjemności czas chyba założyć temat o słowackim Algor, który może wybitny nie jest, lecz na pewno bardzo dobry w sztuce grania melancholijniego, atmosferycznego blacku, wymieszanego z keyboardem Casio.








Edytowanko, bo doszły dwa albumy. Ostatni Havohej, również bardzo fajny, znacznie bardziej doomowy ( @yog , doomowanko!) i świetna Arizmenda z jednym ze swoich pełniaków, dla mnie najlepszym, czyli Stillbirth in the Temple of Venus.






A nieosobiście, to już rzadziej?


Zjaram cmika,doleje Whiskey i pierdolne nowy watek.
Nie za bardzo czaję o co konkretnie chodzi, ale i tak nie mogę się doczekać...
Ale ja nie mam rąk... Nie zauważyłeś na moim avatarze?





Ja bardzo lubię, ale nie wszystko. Najlepsze kolaboracje nagrał z Cluster i członkami Cluster.Pan Efilnikufesin pisze: ↑5 lat temuPodchodzilem pare razy do Muzy Eno.Zieeeeeewy przeogromne zawsze mi sie pojawialy.Moja byla partnerka natomiast kazala sobie suty krecic.
Wspaniała płyta. Pewna nieudolność brzmieniowo - wykonawcza nie śmieszy, a wręcz dodaje zwichrowanego charakteru.TITELITURY pisze: ↑5 lat temu
Po tylu latach nadal mi robi ten psychodeliczny projekt blackmetalowy. Gdybym być ćpunem jak niektórzy z Was, wstrzykiwałbym sobie przy tym mahiruanę.


Ja sie z ciebie smieje w prawie kazdym temacie pedalku z dziurawa dupa.TITELITURY pisze: ↑5 lat temu deafwhore jest tu ostatnią osobą, po której spodziewałbym się pozytywnej opinii o Furze. Życie jeszcze potrafi zaskoczyć.
Z Feminazgul już się śmialiśmy w odpowiednim temacie Panie Debilnikufesin.